Czy masz już za sobą rozwód? obraz posta

Czy masz już za sobą rozwód?


Czy ktoś z was dotarł do tego miejsca, w którym pewnego ranka obudziliście się w swoim mieszkaniu samotnie, pustej przestrzeni obok siebie, gdzie był wasz były małżonek, i zdaliście sobie sprawę: „Już przeszłam?”



W jakiś sposób - powoli, a jednak nagle - ciężka chmura żałoby, węzły bólu w żołądku zniknęły. Nigdy nie myślałeś, że odejdą. W rzeczywistości mogłeś nauczyć się żyć z tym uczuciem, akceptując je jako nieunikniony ślad traumy rozwodowej. Przestałeś z tym walczyć.

I wtedy to znika.



Nie ma sposobu, aby przewidzieć, kiedy to się stanie. Następstwa rozwodu składają się z wielu bolesnych etapów i za każdym razem, gdy myślisz, że przeszedłeś przez jedną fazę, wchodzisz w kolejną. Podejrzewam, że dla każdego jest inaczej. Jest to funkcja tego, kim jesteśmy i jak długo byliśmy małżeństwem, nie wspominając o naturze naszego związku i sposobie, w jaki się rozpadł.

rozmowa na trzecią randkę

Byłem żonaty przez siedem lat z czternastoletniego związku, który rozpoczął się, gdy miałem 20 lat. Kiedy rozstaliśmy się z moim byłym mężem, miałam 34 lata. Byłam inną osobą, z innymi potrzebami (co nie znaczy, że naprawdę wiedziałam, czego chcę, mając niedojrzałe 20 lat). Nasz rozwód nie był polubowny i zanim oboje podpisaliśmy nasze dokumenty rozwodowe, udało nam się zniszczyć pamięć o tym, co naprawdę istniało.



Więc kiedy w końcu stało się to oficjalne, poczułem ulgę. Nie dlatego, że wreszcie się skończyło, ale dlatego, że myślałem, że w końcu mogę ruszyć dalej. Wreszcie mogłem uwolnić się od bólu i smutku.



Ale byłem w błędzie. Tak, podpisaliśmy się na przerywanej linii, ale w magiczny sposób nie pojawił się jasny harmonogram uzdrowienia. Nie wiedziałem, jaki kształt przyjmie moja najbliższa przyszłość ani jak będę się dalej czuł. Czy nadal będę smutny? Czy zamierzałem zgromadzić wystarczająco dużo własnych doświadczeń, aby móc zacząć mówić „ja” zamiast „my”? Czy kiedykolwiek czułbym się normalnie i czy w ogóle miałbym do tego prawo? A jeśli tak, to kiedy?

Ale nikt nie mógł mi powiedzieć, kiedy. Nie ma jednego decydującego momentu, który zaznacza postęp. Jest to nagromadzenie setek niematerialnych momentów - drobnych zmian - które budują się na sobie nawzajem. Czasami wystarczy znak - konkretny incydent - aby rzucić światło na Twój wzrost.



Znaki te mogą przybierać różne formy, na przykład:

1. Przestajesz wchodzić na jego stronę na Facebooku, aby sprawdzić, czy zmienił swoje zdjęcie profilowe (ponieważ nie jesteście przyjaciółmi, nie jesteście wtajemniczeni w nic innego).

2. Nie odczuwasz już niekontrolowanej chęci rozmawiania o swoim rozwodzie lub „tym, co ci się przydarzyło” (choć nadal możesz o tym pisać).

3. Wchodzisz w nowy związek, w którym nie płaczesz podczas pierwszego seksu.



4. Wchodzisz w nowy związek, w którym nie porównujesz nowego faceta ze swoim byłym, sprawdzając pozytywne cechy, które ma, a których nie miał twój były. A może zaszedłeś tak daleko, że zdałeś sobie sprawę, że mają też ze sobą kilka dobrych cech.

WIĘCEJ: 4 zasady, według których należy żyć, aby uzyskać pożądany związek

5. Twoja mama dzwoni do Ciebie w dziesiątą rocznicę ślubu, aby sprawdzić, czy wszystko w porządku, kiedy nawet nie wiesz, jaki jest dzień.

7. On wysyła ci e-mail niespodziewanie, a kiedy doświadczasz niepokojącego wstrząsu niepokoju, nie wprowadza cię to w zakłopotanie, jak kiedyś te e-maile. A nawet jeśli rozważasz odpisanie, jesteś zbyt zajęty własnym życiem, że wiadomość e-mail zostanie zakopana w Twojej skrzynce odbiorczej.



8. Dowiadujesz się, że Twój były ma nowy dom, nową żonę, a może nawet nowe dziecko. Sześć miesięcy temu mogło cię to doprowadzić na skraj ataku e-mailowego, ale teraz nagle jesteś zbyt zajęty wzbogacaniem własnego życia, że ​​nie obchodzi cię, co się w nim dzieje. Może nawet cieszysz się z jego powodu.

9. Nie potykasz się o „byłą” część „byłego męża”, tak jak kiedyś. Teraz zsuwa się prosto z twojego języka.



10. A może znowu otworzyłaś swoje serce i wpuściłaś kogoś nowego - kogoś, kogo możesz nawet nazwać „mężem”. Jak ja zrobiłem.

Sześć lat po rozstaniu się z moim byłym mężem i dwa tygodnie po tym, jak odbyliśmy szczere spotkanie pojednawcze i stwierdziliśmy, że w końcu już z tym skończyliśmy, mój nowy przyszły mąż upadł na kolana i oświadczył się mnie.

Zgadnij, co powiedziałem?

- ORITTE BENDORY

Oritte Bendory jest pisarką i blogerką mieszkającą na Manhattanie w The Cougel Chronicles: Tales of a Jewish Cougar (lub, jeśli Carrie Bradshaw była Żydówką i rozwiedziona). Jej wspomnienie z ponownego małżeństwa „Kochać, kochać i nieposłuszeństwo” ma się ukazać. Jest także byłą scenarzystką i producentem filmowym.

Blog: thecougelchronicles.com
Strona internetowa: orittebendory.com
Facebook: Facebook.com/cougelchronicles
Twitter: @Cougel